EN BLOG

Zamieszczanie linków w Internecie – nowe orzeczenia.

Czy zamiesz­cza­nie lin­ków w Inter­ne­cie jest legalne? Powyż­sze pyta­nie, dla dużej czę­ści użyt­kow­ni­ków Inter­netu może wydać się reto­ryczne. Prze­cież Inter­net oparty jest na two­rze­niu i umiesz­cza­niu lin­ków, a jedną z naj­po­pu­lar­niej­szych witryn jest wyszu­ki­warka kata­lo­gu­jąca inter­ne­towe linki. Sprawa nie jest jed­nak taka pro­sta, jak się wydaje na pierw­szy rzut oka. Warto więc zauwa­żyć, że nie­dawno poja­wiły się nowe głosy w tej kwestii.

 

Po pierw­sze, długo wycze­ki­wany przez nie­któ­rych praw­ni­ków wyrok Try­bu­nału Spra­wie­dli­wo­ści Unii Euro­pej­skiej (wyrok w spra­wie C-466/12, Nils Svens­son i in. / Retrie­ver Sve­rige AB, dostępny po pol­sku). Try­bu­nał stwier­dził w nim, że „właści­ciel strony inter­ne­to­wej może, bez zezwo­le­nia pod­mio­tów prawa autor­skiego, ode­słać za pośred­nic­twem hiper­lin­ków do wol­no­do­stęp­nych na innej stro­nie inter­ne­to­wej utwo­rów chro­nio­nych”. Co naj­cie­kaw­sze doty­czy to rów­nież tzw. embe­do­wa­nia, czyli osa­dza­nia na swo­ich stro­nach tre­ści pocho­dzą­cych z innych stron. Wię­cej na ten temat można prze­czy­tać tutaj.

 

Należy jed­nak pamię­tać, że powyż­sze orze­cze­nie zostało wydane na tle zwią­za­nym z ochroną praw autor­skich. Otwarte pozo­staje pyta­nie, czy dzia­ła­nie pole­ga­jące na embe­do­wa­niu lin­ków z innych stron na innej stro­nie (szcze­gól­nie masowe) nie mogłoby zostać uznane za naru­sza­jące zasady kon­ku­ren­cji. Ponadto, Try­bu­nał roz­pa­try­wał przy­pa­dek, w któ­rym mate­riały, do któ­rych pro­wa­dziły linki, nie naru­szały praw autor­skich. Nato­miast w pol­skim orzecz­nic­twie poja­wił się wyrok (Sądu Okrę­go­wego Warszawa-Praga z dnia 12 lipca 2013 roku, sygn. akt IC 504/12), w któ­rym sąd stwier­dził, że zamiesz­cze­nie w Inter­ne­cie linku do utworu naru­sza­ją­cego prawa autor­skie rów­nież naru­sza te prawa. Podob­nie umiesz­cze­nie linku może pro­wa­dzić do naru­sze­nia dóbr oso­bi­stych, o czym poniżej.

 

Po dru­gie, prze­cho­dząc na pol­ski grunt, dostępne jest już pisemne uza­sad­nie­nie wyroku Sądu Ape­la­cyj­nego w Kato­wi­cach z dnia 18 grud­nia 2013 roku. Sąd ten uznał, że zamiesz­cze­nie odno­śnika do mate­riału audio­wi­zu­al­nego wyemi­to­wa­nego przez Tele­wi­zję (ser­wis pra­sowy) może naru­szać dobra oso­bi­ste. Zamiesz­cze­nie takiego odno­śnika zostało porów­nane przez sąd do sytu­acji, w któ­rej mate­riał pra­sowy powo­łuje się na inny mate­riał w dro­dze cytatu, bez zmiany inge­ren­cji w treść tego innego mate­riału. Sąd przy­jął więc, że pozwany w swoim mate­riale pra­so­wym powo­łał cudze wypo­wie­dzi wska­zu­jąc ich źró­dło. Należy jed­nak pod­kre­ślić, że w niniej­szej spra­wie odpo­wie­dzial­ność pozwa­nego była roz­pa­try­wana na pod­sta­wie prze­pi­sów ustawy Prawo pra­sowe i zacho­wa­nia przez niego sta­ran­no­ści, o któ­rej mowa w art. 12 ust. 1 tej ustawy. Oko­licz­ność ta została pomi­nięta lub zmar­gi­na­li­zo­wana przez ser­wisy infor­ma­cyjne, które jak np. Gazeta Prawna obwie­ściły „Wystar­czy link inter­ne­towy, aby naru­szyć czy­jeś dobra oso­bi­ste”. Mam nadzieję, że dobra oso­bi­ste wydawcy Gazety Praw­nej pozo­staną nie­na­ru­szone przez to, że zamie­ści­łem link do ich arty­kułu. Moim zda­niem, nie jest to jed­nak wyrok, który znaj­dzie zasto­so­wa­nie do zwy­kłych użyt­kow­ni­ków Inter­netu, np. blo­ge­rów. W szcze­gól­no­ści trudno sobie wyobra­zić naru­sze­nie dóbr oso­bi­stych osoby trze­ciej przez zamiesz­cze­nie linku do mate­riału pra­so­wego znaj­du­ją­cego się na stro­nie por­talu infor­ma­cyj­nego. Choć można nie zga­dzać się z tym roz­strzy­gnię­ciem, dzien­ni­ka­rze powinni je mieć na uwa­dze przy two­rze­niu mate­ria­łów z wyko­rzy­sta­niem odnie­sień do innych tre­ści prasowych.

Ustawa o prawach konsumenta — rewolucja w sieci?

Coraz czę­ściej sły­chać już o zmia­nach w pra­wie doty­czą­cym kon­su­men­tów, co powinno szcze­gól­nie zain­te­re­so­wać przed­się­bior­ców pro­wa­dzą­cych dzia­łal­ność w Inter­ne­cie. Pro­jekt ustawy noszą­cej robo­czą nazwę „ustawa o pra­wach kon­su­menta” został przy­jęty w dniu 20 wrze­śnia 2013 roku i jest dostępny w Inter­ne­cie na stro­nie Rzą­do­wego Cen­trum Legi­sla­cyj­nego. Obo­wią­zek przy­ję­cia zmian w prze­pi­sach nakła­dają na Pol­skę posta­no­wie­nia dyrek­tywy Par­la­mentu Euro­pej­skiego i Rady nr 2011/83/UE z dnia 25 paź­dzier­nika 2011 roku.

Nowe prze­pisy powinny być, zgod­nie z dyrek­tywą, przy­jęte do 13 grud­nia 2013 roku i wejść w życie naj­póź­niej do 13 czerwca 2014 roku. Uchy­lona ma zostać ustawa o ochro­nie nie­któ­rych praw kon­su­men­tów oraz o odpo­wie­dzial­no­ści za szkodę wyrzą­dzoną przez pro­dukt nie­bez­pieczny oraz ustawa o szcze­gól­nych warun­kach sprze­daży kon­su­menc­kiej, a dodat­kowo zmiany mają zostać wpro­wa­dzone do Kodeksu cywil­nego i kilku innych ustaw. Skoro wszystko wska­zuje na to, że zmiany w tym zakre­sie są nie­uchronne, warto tym bar­dziej przyj­rzeć się pro­po­zy­cjom rzą­do­wym. Oto naj­cie­kaw­sze, moim zda­niem, pro­po­zy­cje nowej ustawy.

1. Posze­rzony został obo­wią­zek infor­ma­cyjny przed­się­biorcy wobec kon­su­menta. Na szcze­gólną uwagę zasłu­guje wymóg poda­wa­nia łącz­nej ceny lub wyna­gro­dze­nia za usługę, a w przy­padku umów na czas nie­ozna­czony lub umowy obej­mu­ją­cej pre­nu­me­ratę, wymóg poda­nia ceny lub wyna­gro­dze­nia obej­mu­ją­cego wszyst­kie płat­no­ści za dany okres roz­li­cze­niowy, w tym wszyst­kich kosz­tów, które kon­su­ment jest zobo­wią­zany zapła­cić. Na pierw­szy rzut oka widać więc chęć walki z ser­wi­sami takimi jak słynny pobie­ra­czek, które ofe­ro­wały dar­mową, na pierw­szy rzut oka reje­stra­cję, która osta­tecz­nie oka­zy­wała się odpłatną roczną umową na świad­cze­nie usług. Ponadto, przed­się­biorca będzie musiał infor­mo­wać kon­su­menta m.in. o prze­wi­dzia­nej przez prawo odpo­wie­dzial­no­ści przed­się­biorcy za jakość świad­cze­nia i tre­ści usług posprze­daż­nych i gwa­ran­cji, o ile takie są oferowane.

2. Jesz­cze szer­szy jest kata­log infor­ma­cji, jakie przed­się­biorca będzie musiał prze­ka­zać kon­su­men­towi przy zawie­ra­niu umowy na odle­głość lub poza loka­lem przed­się­bior­stwa. Wystar­czy nad­mie­nić, że pro­jekt ustawy prze­wi­duje 21 punk­tów zawie­ra­ją­cych tre­ści, które muszą być prze­ka­zane kon­su­men­towi. Wśród nich znaj­dziemy m.in. infor­ma­cję o kosz­tach zwrotu rze­czy, a także obo­wiązku poin­for­mo­wa­nia kon­su­menta o kodek­sie dobrych prak­tyk w rozu­mie­niu ustawy z dnia 23 sierp­nia 2007 roku o prze­ciw­dzia­ła­niu nie­uczci­wym prak­ty­kom ryn­ko­wym oraz o spo­so­bie zapo­zna­nia się z nim. Oczy­wi­ście, aby uła­twić przed­się­bior­com pro­wa­dze­nie dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej, pla­nuje się nało­żyć na nich także obo­wią­zek poin­for­mo­wa­nia kon­su­menta w spo­sób jasny i zro­zu­miały o „funk­cjo­nal­no­ści tre­ści cyfro­wych oraz tech­nicz­nych środ­kach ich ochrony, a także o mają­cych zna­cze­nie inte­ro­pe­ra­cyj­no­ściach tre­ści cyfro­wych ze sprzę­tem kom­pu­te­ro­wym i opro­gra­mo­wa­niem, o któ­rych przed­się­biorca wie lub powi­nien wie­dzieć”. Wszystko jasne?

3. Istotne zmiany doty­czą rów­nież prawa do odstą­pie­nia od umowy zawie­ra­nej na odle­głość lub poza loka­lem przedsiębiorstwa.

Do 14 dni wydłu­żono ter­min, w któ­rym kon­su­ment będzie mógł od umowy odstą­pić, spre­cy­zo­wano także począ­tek biegu tego ter­minu. Przy­kła­dowy for­mu­larz odstą­pie­nia od umowy sta­nowi załącz­nik do pro­jektu ustawy. Warto zauwa­żyć, że oświad­cze­nie o odstą­pie­niu nie będzie musiało być zło­żone jedy­nie na piśmie. Jak czy­tamy w pro­jek­cie „jeżeli przed­się­biorca zapew­nia moż­li­wość zło­że­nia oświad­cze­nia o odstą­pie­niu od umowy drogą elek­tro­niczną” to kon­su­ment może odstą­pić od umowy uży­wa­jąc elek­tro­nicz­nego wzoru for­mu­la­rza lub przez zło­że­nie oświad­cze­nia na stro­nie inter­ne­to­wej przed­się­biorcy. Roz­wią­za­nie nie­wąt­pli­wie korzystne dla kon­su­men­tów, poja­wia się jed­nak pyta­nie: czy przed­się­biorcy będą chcieli uła­twić w ten spo­sób kon­su­men­tom moż­li­wość odstą­pie­nia od umowy?

Ponadto, wprost stwier­dzono, że po odstą­pie­niu od umowy przez kon­su­menta, przed­się­biorca ma obo­wią­zek zwró­cić kon­su­men­towi wszyst­kie doko­nane płat­no­ści, w tym koszty dostar­cze­nia towaru. Obo­wią­zek zwrotu kosz­tów będzie miał jed­nak ogra­ni­cze­nie korzystne dla przed­się­biorcy – „naj­tań­szy zwy­kły spo­sób dostar­cze­nia ofe­ro­wany przez przed­się­biorcę”. Do tej pory posta­no­wie­nia odma­wia­jące prawa do zwrotu kosz­tów prze­syłki były jed­nymi z czę­ściej wyko­rzy­sty­wa­nych klau­zul nie­do­zwo­lo­nych w inter­ne­to­wym han­dlu. Tym bar­dziej pozy­tyw­nie nale­ża­łoby więc oce­nić ini­cja­tywę ure­gu­lo­wa­nia tej kwestii.

4. Jak wspo­mnia­łem już na początku, ustawa o pra­wach kon­su­menta prze­wi­duje też zmiany w Kodek­sie cywil­nym. Pla­nuje się m.in. roz­sze­rze­nie defi­ni­cji kon­su­menta. Będzie to więc rów­nież osoba fizyczna, która doko­nuje czyn­no­ści zwią­za­nych z dzia­łal­no­ścią gospo­dar­czą (zawo­dową), ale działa także w celu nie­zwią­za­nym z tą dzia­łal­no­ścią i cel ten prze­waża. Tak jasno i pre­cy­zyj­nie sfor­mu­ło­wane okre­śle­nie kon­su­menta (o ile sta­nie się obo­wią­zu­ją­cym pra­wem) z pew­no­ścią przy­nie­sie wiele cie­ka­wych prze­my­śleń, tak w orzecz­nic­twie jak i dok­try­nie J.

Zmiany obejmą także prze­pisy o rękojmi i gwa­ran­cji, lecz ich omó­wie­nie prze­kra­cza ramy niniej­szego wpisu. Pro­jekt aktu ustawa o pra­wach kon­su­menta prze­wi­duje też wpro­wa­dze­nie do Kodeksu wykro­czeń czynu pole­ga­ją­cego na braku wypeł­nie­nia obo­wiąz­ków infor­ma­cyj­nych przy zawie­ra­niu umowy z konsumentem.

Szy­kuje się więc praw­dziwa rewo­lu­cja dla ogrom­nej rze­szy przed­się­bior­ców dzia­ła­ją­cych w Inter­ne­cie. Nie­zbędna będzie zmiana regu­la­mi­nów świad­cze­nia usług, ale rów­nież utar­tych sche­ma­tów działania.

Przechowywanie i udostępnianie danych w Internecie a Chomikuj.pl

Nie pierw­szy raz nie­stety oka­zuje się, że pol­skie sądy mają pro­blemy z zasto­so­wa­niem prze­pi­sów ustawy o świad­cze­niu usług drogą elek­tro­niczną w zakre­sie doty­czą­cym wyłą­czeń odpo­wie­dzial­no­ści usłu­go­daw­ców. Pisa­łem o tym m.in. na przy­kła­dzie nie­daw­nego orze­cze­nia Sądu Naj­wyż­szego w spra­wie, w któ­rej usłu­go­dawcą była jedna z gmin.

W czwar­tek nato­miast, jak czy­tamy w Rzecz­po­spo­li­tej, Sąd Ape­la­cyjny w War­sza­wie „naka­zał od początku zba­dać pozew wła­ści­ciela por­talu Chomikuj.pl, który domaga się od Pol­skiej Izby Książki (PIK) prze­pro­sin za umiesz­cze­nie na jego stro­nie inter­ne­to­wej infor­ma­cji, że por­tal sto­suje prak­tyki pirac­kie (sygn. akt I ACa 689/13)”.

Jak czy­tamy dalej, Sąd Okrę­gowy uznał też, że Chomikuj.pl nie może korzy­stać z wyłą­cze­nia odpo­wie­dzial­no­ści hostin­go­dawcy na pod­sta­wie art. 14 ustawy o świad­cze­niu usług drogą elek­tro­niczną. Zgod­nie z przy­wo­ła­nym prze­pi­sem, nie ponosi odpo­wie­dzial­no­ści za prze­cho­wy­wane dane, kto udo­stęp­nia­jąc zasoby sys­temu tele­in­for­ma­tycz­nego do ich prze­cho­wy­wa­nia nie wie o ich bez­praw­nym cha­rak­te­rze, a w razie otrzy­ma­nia urzę­do­wego zawia­do­mie­nia lub wia­ry­god­nej wia­do­mo­ści o tym, nie­zwłocz­nie unie­moż­liwi dostęp do danych. Dla­czego Sąd Ape­la­cyjny uchy­lił wyrok Sądu Okrę­go­wego? Otóż ina­czej niż Sąd Okrę­gowy rozu­mie on dzia­łal­ność hostin­gową, o któ­rej mowa w usta­wie. Jest to więc nie tylko prze­cho­wy­wa­nie danych, ale także ich roz­po­wszech­nia­nie. Takie uję­cie, zapre­zen­to­wane przez Sąd Ape­la­cyjny, rów­nież w mojej oce­nie, jest poprawne.

Warto przy­po­mnieć, czego doty­czy wyłą­cze­nie odpo­wie­dzial­no­ści zawarte w art. 14 ustawy o świad­cze­niu usług drogą elek­tro­niczną. W prze­pi­sie tym użyto wyra­że­nia „prze­cho­wy­wa­nie danych”. Pew­nie z tego powodu poja­wił się, moim zda­niem błędny, pogląd, według któ­rego to sfor­mu­ło­wa­nie nale­żało inter­pre­to­wać wąsko i samo wyłą­cze­nie odpo­wie­dzial­no­ści wobec tego miało odno­sić się jedy­nie do „prze­cho­wy­wa­nia danych” przez usłu­go­dawcę, a nie do udo­stęp­nia­nia tych „prze­cho­wy­wa­nych danych”. Takie odczy­ty­wa­nie zna­cze­nia tego prze­pisu nie znaj­duje jed­nak żad­nego opar­cia w prze­pi­sach tej ustawy i jest sprzeczne z celem, dla któ­rego usta­no­wiono wyłą­cze­nia odpo­wie­dzial­no­ści usłu­go­daw­ców. Można sobie jedy­nie wyobra­zić jak bar­dzo, dosłowne rozu­mie­nie tego prze­pisu, mogłoby zaszko­dzić dzia­łal­no­ści wszel­kich ser­wi­sów inter­ne­to­wych, które zarówno prze­cho­wują, jak i udo­stęp­niają dane osób trze­cich, a byłyby pozba­wione ochrony, którą daje im art. 14 ww. ustawy. Gdyby tak było, jedy­nie ser­wisy ofe­ru­jące wir­tu­alne dyski bez dostępu osób trze­cich (ewen­tu­al­nie ser­wisy pocz­towe) mogłyby nie odpo­wia­dać za tre­ści, które prze­cho­wują ich użyt­kow­nicy. Tym samym np. Onet, Wir­tu­alna Pol­ska i każdy podobny pod­miot odpo­wia­dałby za komen­ta­rze swo­jego użyt­kow­nika i za każdy plik, jaki ten użyt­kow­nik mógłby umie­ścić w ser­wi­sie. Brak prze­pi­sów wyłą­cza­ją­cych (pod pew­nymi warun­kami) odpo­wie­dzial­ność takich usłu­go­daw­ców pro­wa­dziłby w naj­lep­szym razie do ści­słej cen­zury tych pod­mio­tów lub nawet wyłą­cze­nia moż­li­wo­ści udziału osób trze­cich w two­rze­niu inter­ne­to­wych tre­ści. Warto jesz­cze dodać, że temat, choć świeży, był już poru­szany w orzecz­nic­twie pol­skich sądów, m.in. w wyroku Sądu Naj­wyż­szego z dnia 8 lipca 2011 roku (sygn. akt IV CSK 665/10).

Cała sprawa doty­cząca Chomikuj.pl wraca teraz znowu do Sądu Okrę­go­wego. Mam nadzieję, że wyrok wraz z uza­sad­nie­niem będzie nie­długo dostępny w nowo­cze­snym i boga­tym w wyroki por­talu orze­czeń sądów powszechnych.

W uprosz­cze­niu więc, jeżeli admi­ni­stru­jesz ser­wi­sem inter­ne­to­wym, czy jest to face­book, insta­gram, czy małe forum dys­ku­syjne, dzięki art. 14 ww. ustawy, nie pono­sisz odpo­wie­dzial­no­ści za to co Twoi użyt­kow­nicy prze­sy­łają i udo­stęp­niają na Twoim ser­wi­sie. Jest jed­nak waru­nek — nie możesz posia­dać wie­dzy o bez­praw­nym cha­rak­te­rze danych. Nie masz jed­nak obo­wiązku moni­to­ro­wa­nia tych tre­ści. Dopiero w momen­cie, gdy dosta­niesz wia­ry­godną wia­do­mość o bez­praw­nym cha­rak­te­rze tych danych, powi­nie­neś unie­moż­li­wić do nich dostęp — w prze­ciw­nym razie pono­sisz odpo­wie­dzial­ność za te dane. A co to jest wia­ry­godna wia­do­mość? To już mate­ria na kolejny wpis…

 

Klauzule niedozwolone – subiektywny ranking najczęściej spotykanych klauzul w regulaminach serwisów internetowych

Pomysł na ten wpis poja­wił się, kiedy odwie­dzi­łem kan­ce­la­rię mojego kolegi. Gdy roz­mowa zeszła w oczy­wi­sty spo­sób na tematy bran­żowe poka­zał mi segre­ga­tor, a w nim na oko licząc około pięć­dzie­się­ciu jed­no­stro­ni­co­wych pozwów. Oka­zało się, że wszyst­kie doty­czą tzw. klau­zul abu­zyw­nych wyko­rzy­sta­nych w regu­la­mi­nie sklepu inter­ne­to­wego jego klienta. Co cie­kawe, każdy pozew zło­żony był przez inną osobę fizyczną, repre­zen­to­waną przez jed­nego radcę praw­nego. Otóż oka­zuje się, że są ludzie (sto­wa­rzy­sze­nia), któ­rzy uczy­nili sobie z tego pro­ce­deru biz­nes: prze­szu­kują Inter­net w celu zna­le­zie­nia regu­la­mi­nów zawie­ra­ją­cych klau­zule nie­do­zwo­lone, a następ­nie pozy­wają wła­ści­cieli ser­wi­sów i zara­biają na kosz­tach postę­po­wa­nia. Krąg pod­mio­tów, które mogą zło­żyć taki pozew jest nato­miast bar­dzo sze­roki (np. każdy, kto poten­cjal­nie mógłby zawrzeć umowę z przedsiębiorcą).

 

Klau­zule nie­do­zwo­lone – o co chodzi?

Za klau­zule nie­do­zwo­lone w regu­la­mi­nach ser­wi­sów inter­ne­to­wych uznaje się takie posta­no­wie­nia, które kształ­tują prawa i obo­wiązki kon­su­menta w spo­sób sprzeczny z dobrymi oby­cza­jami, rażąco naru­sza­jąc jego inte­resy (art. 3851 k.c.). Jeżeli dane posta­no­wie­nie zosta­nie uznane za nie­do­zwo­lone, nie jest wią­żące dla kon­su­menta. Skąd można wie­dzieć, które posta­no­wie­nie może być poten­cjal­nie nie­bez­pieczne? Po pierw­sze, sze­roki, ale nadal ogólny kata­log daje art. 3853 k.c. Poni­żej wybór naj­waż­niej­szych posta­no­wień z tego katalogu:

W razie wąt­pli­wo­ści uważa się, że nie­do­zwo­lo­nymi posta­no­wie­niami umow­nymi są te, które w szczególności:

1) wyłą­czają lub ogra­ni­czają odpo­wie­dzial­ność wzglę­dem kon­su­menta za szkody na osobie,

2) wyłą­czają lub istot­nie ogra­ni­czają odpo­wie­dzial­ność wzglę­dem kon­su­menta za nie­wy­ko­na­nie lub nie­na­le­żyte wyko­na­nie zobowiązania,

4) prze­wi­dują posta­no­wie­nia, z któ­rymi kon­su­ment nie miał moż­li­wo­ści zapo­znać się przed zawar­ciem umowy,

(…)

6) uza­leż­niają zawar­cie umowy od przy­rze­cze­nia przez kon­su­menta zawie­ra­nia w przy­szło­ści dal­szych umów podob­nego rodzaju,

(…)

9) przy­znają kon­tra­hen­towi kon­su­menta upraw­nie­nia do doko­ny­wa­nia wią­żą­cej inter­pre­ta­cji umowy,

(…)

12) wyłą­czają obo­wią­zek zwrotu kon­su­men­towi uisz­czo­nej zapłaty za świad­cze­nie nie speł­nione w cało­ści lub czę­ści, jeżeli kon­su­ment zre­zy­gnuje z zawar­cia umowy lub jej wykonania,

(…)

16) nakła­dają wyłącz­nie na kon­su­menta obo­wią­zek zapłaty usta­lo­nej sumy na wypa­dek rezy­gna­cji z zawar­cia lub wyko­na­nia umowy,

17) nakła­dają na kon­su­menta, który nie wyko­nał zobo­wią­za­nia lub odstą­pił od umowy, obo­wią­zek zapłaty rażąco wygó­ro­wa­nej kary umow­nej lub odstępnego,

18) sta­no­wią, że umowa zawarta na czas ozna­czony ulega prze­dłu­że­niu, o ile kon­su­ment, dla któ­rego zastrze­żono rażąco krótki ter­min, nie złoży prze­ciw­nego oświadczenia,

(…)

23) wyłą­czają jurys­dyk­cję sądów pol­skich lub pod­dają sprawę pod roz­strzy­gnię­cie sądu polu­bow­nego pol­skiego lub zagra­nicz­nego albo innego organu, a także narzu­cają roz­po­zna­nie sprawy przez sąd, który wedle ustawy nie jest miej­scowo właściwy.

 

Kolej­nym źró­dłem wie­dzy o przed­mio­to­wych klau­zu­lach jest rejestr klau­zul nie­do­zwo­lo­nych pro­wa­dzony przez Urząd Ochrony Kon­ku­ren­cji i Kon­su­menta, a zawie­ra­jący posta­no­wie­nia umowne uznane za nie­do­zwo­lone pra­wo­moc­nym wyro­kiem Sądu Ochrony Kon­ku­ren­cji i Kon­su­men­tów. Obec­nie liczy sobie ponad 5 tysięcy wpi­sów, co samo w sobie może rodzić pyta­nie o sens jego ist­nie­nia. Ogromna ilość wpi­sów bowiem, to te same lub nie­zwy­kle zbli­żone klauzule.

 

Naj­czę­ściej spo­ty­kane klau­zule nie­do­zwo­lone – ucz się na błę­dach innych!

Poni­żej zamiesz­czam subiek­tywny ran­king naj­czę­ściej spo­ty­ka­nych klau­zul nie­do­zwo­lo­nych w regu­la­mi­nach ser­wi­sów inter­ne­to­wych. Na moje oko to wła­śnie te posta­no­wie­nia wypeł­niają wię­cej niż połowę reje­stru klau­zul niedozwolonych.

1. Koszty wysyłki pokrywa klient

Przy­kład:

“W przy­padku zwrotu lub wymiany towaru nie zwra­camy kosz­tów prze­syłki (nie doty­czy reklamacji).”

Komen­tarz:

Choć nie wynika to bez­po­śred­nio z prze­pi­sów pol­skiego prawa, powyż­sze klau­zule są uzna­wane powszech­nie za nie­do­zwo­lone. Zain­te­re­so­wa­nych odsy­łam cho­ciażby do omó­wie­nia wyroku Try­bu­nału Spra­wie­dli­wo­ści UE w tej spra­wie.

2. Wła­ści­wość sądu

Przy­kład:

“Sądem wła­ści­wym dla roz­po­zna­wa­nia spo­rów wyni­kłych z umowy sprze­daży jest Sąd wła­ściwy dla sie­dziby Sklepu Internetowego.”

Komen­tarz:

Grupa posta­no­wień z tej serii jest dość liczna, cho­ciaż ich nie­do­pusz­czal­ność wydaje się oczy­wi­sta. Są bowiem wprost sprzeczne z przy­kła­dem poda­nym w art. 3853 k.c., a więc narzu­cają roz­po­zna­nie sprawy przez sąd, który wedle ustawy nie jest miej­scowo właściwy.

3. Za opóź­nie­nia kuriera nie odpowiadamy

Przy­kład:

Sklep nie ponosi odpo­wie­dzial­no­ści za opóź­nie­nia wyni­kłe z nie­do­trzy­ma­nia ter­mi­nów przez firmę reali­zu­jącą dostawę.

Komen­tarz:

Posta­no­wie­nia, które wyłą­czają lub istot­nie ogra­ni­czają odpo­wie­dzial­ność wzglę­dem kon­su­menta za nie­wy­ko­na­nie lub nie­na­le­żyte wyko­na­nie zobo­wią­za­nia zawsze będą uznane za klau­zule niedozwolone.

4. Za błędy też nie odpowiadamy

Przy­kład:

“Spółka nie ponosi odpo­wie­dzial­no­ści za zdję­cia i opisy umiesz­czone przy poszcze­gól­nych produktach.”

Komen­tarz:

Podob­nie jak wyżej, przed­się­biorca nie może wyłą­czać swo­jej odpo­wie­dzial­no­ści wzglę­dem kon­su­menta za nie­wy­ko­na­nie lub nie­na­le­żyte wyko­na­nie zobo­wią­za­nia, a takie posta­no­wie­nia zawsze będą uznane za klau­zule niedozwolone.

5. Możemy zmie­nić regu­la­min w każ­dej chwili

Przy­kład:

Wydawca zastrzega sobie prawo zmiany niniej­szego Regu­la­minu bez poda­nia przy­czyn.

Komen­tarz:

Ten rodzaj posta­no­wień może budzić pewne wąt­pli­wo­ści. No bo jak wobec tego zmie­niać regu­la­min, i czy w ogóle można go zmie­niać? Dobrą ana­lizę tego zagad­nie­nia można zna­leźć na stro­nach por­talu ipwsieci.pl. Ten przy­kład poka­zuje, że należy ostroż­nie pod­cho­dzić do for­mu­ło­wa­nia posta­no­wień, które nawet na pierw­szy rzut oka nie spra­wiają wra­że­nia nie­do­zwo­lo­nych (np. moż­li­wość zmiany regu­la­minu w sytu­acji zmiany prze­pi­sów prawa).

6. Zwrot towaru pod warunkiem

Przy­kład:

“Zwra­cany towar musi być kom­pletny, nie może nosić śla­dów użyt­ko­wa­nia oraz musi posia­dać ory­gi­nalne, nie­znisz­czone opa­ko­wa­nie producenta.”

Komen­tarz:

Nie można wyma­gać od kon­su­menta, aby zwra­cany towar był kom­pletny i posia­dał ory­gi­nalne, nie­znisz­czone opa­ko­wa­nie, jak rów­nież, aby dołą­czono ory­gi­nalny para­gon, czy spe­cjalny numer. Arty­kuł 7 ustawy z dnia 2 marca 2000 r. o ochro­nie nie­któ­rych praw kon­su­men­tów oraz o odpo­wie­dzial­no­ści za szkodę wyrzą­dzoną przez pro­dukt nie­bez­pieczny prze­wi­duje moż­li­wość odstą­pie­nia przez kon­su­menta od umowy zawar­tej na odle­głość bez wska­za­nia żad­nych innych warun­ków poza 10-dniowym ter­mi­nem i pisemną formą oświad­cze­nia. Co może zatem zro­bić przed­się­biorca? Zgod­nie z ww. ustawą, to, co strony świad­czyły, ulega zwro­towi w sta­nie nie­zmie­nio­nym, chyba że zmiana była konieczna w gra­ni­cach zwy­kłego zarządu. Tak sfor­mu­ło­wane posta­no­wie­nie można więc umie­ścić w regulaminie.

 

Nagroda spe­cjalna (a wła­ści­wie trzy)

Część z klau­zul nie­do­zwo­lo­nych znaj­du­ją­cych się w reje­strze to typowe posta­no­wie­nia, które nie powinny być sto­so­wane w umo­wach z kon­su­men­tami. Jest rów­nież grupa klau­zul, które mogą budzić wąt­pli­wo­ści i cza­sem trudno zro­zu­mieć, dla­czego zna­la­zły się w reje­strze. Są jed­nak i praw­dziwe perełki, w któ­rych twórcy sta­rają się z roz­ma­chem prze­bu­do­wać sys­tem ochrony kon­su­menta i wyłą­czyć moż­li­wość nie tylko zwrotu towaru w ciągu 10 dni od jego otrzy­ma­nia (przy sprze­daży na odle­głość), ale nawet wyłą­czyć moż­li­wość rekla­ma­cji towaru. Przy­kłady poniżej:

Numer wpisu: 4570
“Na czę­ści elek­tro­niczne nie ma rekla­ma­cji i zwrotów”

Numer wpisu: 4568
“Zwro­towi nie pod­le­gają czę­ści źle zamó­wione przez klienta”

Numer wpisu: 3349
“W przy­padku towa­rów wadli­wych, uszko­dzo­nych fabrycz­nie, nie­kom­plet­nych gwa­ran­tu­jemy ich wymianę na towar wolny od wad, pod warun­kiem zgło­sze­nia uszko­dze­nia w ter­mi­nie 10 dni od daty otrzy­ma­nia przesyłki”

Udostępnianie plików w Internecie (z serii “you’re doing it wrong”)

Kilka dni temu Sąd Ochrony Kon­ku­ren­cji i Kon­su­men­tów uznał za nie­do­zwo­lone posta­no­wie­nie, które czę­sto można było prze­czy­tać w szat­niach, a mia­no­wi­cie: „Nie pono­simy odpo­wie­dzial­no­ści za rze­czy pozo­sta­wione w szat­niach i szaf­kach”. Pre­zes UOKIK bar­dzo słusz­nie uznał, że wywie­sze­nie ogło­sze­nia o takiej tre­ści jest nie­zgodne z pra­wem, a ponadto nie zwal­nia przed­się­biorcy z odpo­wie­dzial­no­ści za pozo­sta­wione przed­mioty. Zgod­nie z pra­wem, z chwilą odda­nia do szatni rze­czy docho­dzi do zawar­cia umowy prze­cho­wa­nia i pod­miot pro­wa­dzący szat­nie zobo­wią­zuje się do zacho­wa­nia w sta­nie nie­na­ru­szo­nym przed­mio­tów odda­nych na przechowanie.

Pierw­sze moje sko­ja­rze­nie z powyż­szą sprawą to słynny dia­log z filmu „Miś”, w któ­rym uprzejmy szat­niarz oznajmia:

- „Nie mamy pań­skiego płasz­cza i co nam pan zrobi?” „Cham się uprze i mu daj. A skąd wezmę, jak nie mam?” „Tu pisze, niech pan se prze­czyta: „Za gar­de­robę i rze­czy zosta­wione w szatni szat­niarz nie odpowiada”.

Dru­gim popu­lar­nym hasłem, uży­wa­nym naj­czę­ściej w pie­kar­niach było: „towar dotknięty uważa się za kupiony”, choć widzia­łem w jed­nym z kie­lec­kich skle­pów odzie­żo­wych jego waria­cję: „towar ubru­dzony uważa się za kupiony”.

Czy ma to jed­nak jakiś zwią­zek z pra­wem nowych tech­no­lo­gii? Wbrew pozo­rom może mieć – tu rów­nież ludzie wymy­ślają magiczne hasła, które w ich zamy­śle mają uchro­nić ich od odpo­wie­dzial­no­ści za udo­stęp­nia­nie pli­ków w Inter­ne­cie. Przy­kład? Naj­bar­dziej popu­larny tekst w pol­skim Inter­ne­cie (w wer­sji dla chomikuj.pl):

Hejter w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego, czyli udostępnianie danych osobowych.

Jeden z naj­now­szych wyro­ków Naczel­nego Sądu Admi­ni­stra­cyj­nego (sygna­tura akt: I OSK 1666/12) z dnia 21 sierp­nia 2013 roku nie ma jesz­cze uza­sad­nie­nia, a już wywo­łał lawinę komen­ta­rzy w Inter­ne­cie. Jak donosi prasa, NSA wyja­śnił w nim rela­cje prze­pi­sów ustawy o świad­cze­niu usług drogą elek­tro­niczną i ustawy o ochro­nie danych oso­bo­wych. Zda­niem NSA, ustawa o świad­cze­niu usług drogą elek­tro­niczną nie wyłą­cza sto­so­wa­nia ustawy o ochro­nie danych oso­bo­wych, a jej art. 16 wręcz to nakazuje.

Czy rze­czy­wi­ście jest to wyrok tak prze­ło­mowy jak chce tego prasa? Z jed­nej strony tak, bo jak widać po orze­cze­niu Woje­wódz­kiego Sądu Admi­ni­stra­cyj­nego w tej spra­wie, poglądy na moż­li­wość udo­stęp­nie­nia danych pod­mio­tom innym niż organy pań­stwa były dość różne. Nie można jed­nak zapo­mi­nać, że GIODO od dawna stał na sta­no­wi­sku, że w takich przy­pad­kach dane powinny zostać udo­stęp­nione, jeżeli wyka­zane zostało, że są one nie­zbędne np. do wsz­czę­cia postę­po­wa­nia sądo­wego (i nie są chro­nione tajem­nicą tele­ko­mu­ni­ka­cyjną). Wyrok ten umac­nia więc pozy­cję osób, któ­rych prawa zostały naru­szone w Inter­ne­cie, przez dzia­ła­nie osoby, którą potocz­nie okre­śla się jako “hejter”.

Czy orze­cze­nie to nie­sie ze sobą wiele zagro­żeń, jak twier­dzi mec. Jacek Kędzier­ski na łamach Rzecz­po­spo­li­tej? Jego zda­niem “roz­wią­za­niem jest usta­le­nie zasady, że za treść wpi­sów na por­talu inter­ne­to­wym ponosi jego wła­ści­ciel. Na nim powi­nien spo­czy­wać obo­wią­zek dba­nia, by poja­wia­jące się na nim tre­ści pozba­wione były zanie­czysz­czeń. Na pra­wi­dłowo pro­wa­dzo­nym por­talu obraź­liwe wpisy nie mają prawa się poja­wiać”.

Zgoda osoby jako przesłanka przetwarzania danych osobowych

Zgoda osoby, któ­rej dane będą prze­twa­rzane, jest jedną z prze­sła­nek dopusz­czal­no­ści prze­twa­rza­nia danych oso­bo­wych. Co prawda, zgoda nie musi być pisemna (poza tzw. danymi wraż­li­wymi (patrz art. 27 ust. 1 ustawy), nie może być jed­nak domnie­mana lub doro­zu­miana z oświad­cze­nia woli o innej tre­ści, ani tym bar­dziej wymuszona.

Co to ozna­cza w prak­tyce? Wyra­że­nia zgody na prze­twa­rza­nie danych oso­bo­wych w celach mar­ke­tin­go­wych nie można łączyć z innymi oświad­cze­niami takiej osoby, m.in. zgoda na prze­twa­rza­nie danych oso­bo­wych w celach mar­ke­tin­go­wych oraz na odbie­ra­nie infor­ma­cji han­dlo­wych drogą elek­tro­niczną muszą być wyra­żone oddziel­nie (wyrok NSA z 31.01.2012 r., sygn. I OSK 1317/11). Nie można uznać za wyra­że­nie zgody, np. samo ode­sła­nie przez klienta zamó­wie­nia. Zgoda może być udzie­lona w jaki­kol­wiek spo­sób umoż­li­wia­jący swo­bodne i świa­dome wyra­że­nie woli użyt­kow­nika, włą­cza­jąc zazna­cze­nie okna wyboru pod­czas prze­glą­da­nia witryny inter­ne­to­wej. Błę­dem jest czę­ste auto­ma­tyczne (domyślne) zazna­cza­nie odpo­wied­nich okien wyboru – nie można wów­czas uznać, że zgoda była wyra­żona swo­bod­nie i świa­do­mie. Trzeba rów­nież pamię­tać, że osoba, któ­rej dane są prze­twa­rzane ma nie tylko prawo ich popra­wia­nia, ale rów­nież może sku­tecz­nie zażą­dać ich usu­nię­cia. W wielu kra­jach ist­nieje tzw. Lista Robin­sona, czyli wykaz osób, które nie życzą sobie otrzy­my­wa­nia mate­ria­łów rekla­mo­wych (pol­ską listę pro­wa­dzi Sto­wa­rzy­sze­nie Mar­ke­tingu Bez­po­śred­niego), co rów­nież warto mieć na uwadze.

Początek

Blog ma być uzu­peł­nie­niem dzia­łal­no­ści Kan­ce­la­rii IP/IT. Na blogu poru­szana będzie nie tylko tema­tyka prawa nowych tech­no­lo­gii i prawa wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej, ale rów­nież wszel­kie inte­re­su­jące zagad­nie­nia zwią­zane z pra­wem. Nie zabrak­nie więc komen­ta­rzy do bie­żą­cych wyda­rzeń, poja­wią się rów­nież opisy star­szych, choć rów­nie cie­ka­wych kwestii.

Zapra­szam do lektury!

Andrzej Potasz