• Dear Sir or Madam,

    IP / IT Law firm is a dynamically growing company providing legal advice on issues related to the law of new technologies and intellectual property rights as well as corporate legal services for business.

    The mission of IP / IT Law firm is to provide services of the highest quality, i.e. tailored to the needs of our Clients. With our broad knowledge of new technologies issues, we are fully able to respond to practical needs of our Customers. We provide legal services in both Polish and English.

    We kindly encourage you to acquaint yourselves with all services offered by the IP / IT Law firm and contact us using the online form or via telephone.

    Best regards,
    Andrzej Potasz


  • Dear Sir or Madam,

    IP / IT Law firm is a dynamically growing company providing legal advice on issues related to the law of new technologies and intellectual property rights as well as corporate legal services for business.

    The mission of IP / IT Law firm is to provide services of the highest quality, i.e. tailored to the needs of our Clients. With our broad knowledge of new technologies issues, we are fully able to respond to practical needs of our Customers. We provide legal services in both Polish and English.

    We kindly encourage you to acquaint yourselves with all services offered by the IP / IT Law firm and contact us using the online form or via telephone.

    Best regards,
    Andrzej Potasz

  • Kancelaria IP/IT

    Aktualności

    Przez długi czas nie było aktu­al­nych infor­ma­cji na stro­nie, co ozna­czać może tylko tyle, że działo się tak dużo, że nie było czasu o tym pisać. Pole­cam więc to co ostat­nio można było prze­czy­tać, a mia­łem w tym udział:

    1. Enfor­ce­ment of Judg­ments and Arbi­tral Awards in Com­mer­cial Mat­ters Glo­bal Guide, wydane jako pozy­cja książ­kowa, ale dostępne rów­nież na http://uk.practicallaw.com/0–619-3441,
    2. Prze­gląd orzecz­nic­twa doty­czą­cego odpo­wie­dzial­no­ści ISP (http://czytelniaonline.pl/spis.htm?comm=glosa/pdf/2016/01/glosa_2016_01_003.pdf&nro=151278499) w Glosie.

    A już 1 sierp­nia będę miał przy­jem­ność wziąć udział w kon­fe­ren­cji otwie­ra­ją­cej szkołę prawa IP na Wydziale Prawa w Pozna­niu orga­ni­zo­waną przez ELSA (http://lawschool2015.elsa.org.pl/) i powie­dzieć parę słów na temat odpo­wie­dzial­no­ści ISP w pol­skim pra­wie w ramach ostat­niego wystąpienia.

    Ustawa o prawach konsumenta — fakty i mity

    Ustawa o prawach konsumenta — fakty i mity

    Warto odno­to­wać, że 24 czerwca 2014 roku została opu­bli­ko­wana nowa ustawa o pra­wach kon­su­menta. Ustawa ma zastą­pić dotych­cza­sowe ustawy o ochro­nie nie­któ­rych praw kon­su­men­tów oraz o odpo­wie­dzial­no­ści za szkodę wyrzą­dzoną przez pro­dukt nie­bez­pieczny i ustawę o szcze­gól­nych warun­kach sprze­daży kon­su­menc­kiej oraz o zmia­nie Kodeksu cywil­nego, a ponadto wpro­wa­dza zmiany do innych ustaw. Dla zain­te­re­so­wa­nych prze­bie­giem pro­cesu legi­sla­cyj­nego i tek­stem w ory­gi­nale pole­cam wizytę na sej­mo­wych stro­nach.

     

    Od razu po ogło­sze­niu nowej ustawy, zarówno w tra­dy­cyj­nej pra­sie, jak i w inter­ne­to­wych por­ta­lach poja­wiło się wiele arty­ku­łów w związku z nowym pra­wem kon­su­menc­kim. Nie mam więc zamiaru powta­rzać, jakie zmiany w pra­wie wpro­wa­dzono, bo to bez pro­blemu można zna­leźć za pomocą Google. Chciał­bym jed­nak roz­wiać parę mitów, któ­rymi zupeł­nie nie­po­trzeb­nie stra­szą arty­kuły pra­sowe, także na poważ­nych por­ta­lach internetowych.

     

    1.    Ustawa wej­dzie w życie w Boże Naro­dze­nie – kto wybrał taki termin?!

     

    Zgod­nie z euro­pej­skimi regu­la­cjami nowa ustawa powinna wejść w życie już w czerwcu 2014 roku. Usta­wo­dawca nie podo­łał jed­nak zada­niu, a 6-miesięczny okres vaca­tio legis dobie­gnie końca w dniu 26 grud­nia 2014 roku, czyli w Boże Naro­dze­nie. Jak możemy prze­czy­tać na por­talu egospodarka.pl „przed­sta­wi­ciele e-sklepów mają zastrze­że­nia co do nie­zbyt for­tun­nego ter­minu wej­ścia ustawy w życie”. Przed­sta­wi­ciele ci wska­zują, że dosto­so­wa­nie się do nowych prze­pi­sów jest pro­ce­sem cza­so­chłon­nym i „nie­które sklepy, będąc w obo­wiązku wdro­że­nia zmian wyni­ka­ją­cych z nowego prawa, na kilka dni przed świę­tami będą musiały wstrzy­mać przyj­mo­wa­nie zamó­wień”.

     

    Należy więc zauwa­żyć, że wła­śnie po to okres na doko­na­nie zmian jest tak długi (6 mie­sięcy), żeby każdy przed­się­biorca mógł spo­koj­nie dosto­so­wać swoją dzia­łal­ność do nowych prze­pi­sów. Warto wie­dzieć, że obecna ustawa regu­lu­jąca prawa kon­su­men­tów gwa­ran­tuje kon­su­men­tom pewne mini­mum praw, nie zabra­nia jed­nak mody­fi­ka­cji tego mini­mum na korzyść kon­su­men­tów. W prak­tyce ozna­cza to, że nie ma prze­szkód, aby już teraz sklepy ofe­ro­wały klien­tom dłuż­sze niż 10-dniowe okresy na odstą­pie­nie od umowy zawar­tej na odle­głość. Podob­nie rzecz ma się z innymi obo­wiąz­kami, jakie nakłada nowa ustawa. Takie roz­wią­za­nie przy­jął swoim regu­la­mi­nie w zakre­sie sprze­daży na odle­głość m.in. Mediamarkt.

     

    Jeżeli nawet nie wszy­scy przed­się­biorcy zadbają o odpo­wied­nie dosto­so­wa­nie swo­ich ser­wi­sów inter­ne­to­wych do nowego prawa przed Bożym Naro­dze­niem, to nie widzę powo­dów, aby wdro­że­nie zmian miało zakłó­cić pracę skle­pów. Przed­świą­teczna sprze­daż trwać będzie naj­póź­niej do 24 grud­nia, a spóź­nial­scy będą mogli poświę­cić całe Święta na doko­ny­wa­nie zmian 🙂 Nie pole­cam jed­nak takiego wariantu. Jest prze­cież dosta­tecz­nie dużo czasu żeby wdro­żyć i prze­ćwi­czyć dzia­ła­nie nowych zasad.

     

    2.    Obo­wią­zek zwrotu kosz­tów klien­towi przy odstą­pie­niu od umowy

     

    Kolejny stra­szak na przed­się­bior­ców to nało­żony wprost nową ustawą obo­wią­zek zwrotu kosz­tów klien­towi przy odstą­pie­niu od umowy. Warto jed­nak zazna­czyć, że także obec­nie przed­się­biorca powi­nien zwró­cić koszty prze­syłki kon­su­men­towi, który odstę­puje od umowy na odle­głość i zwraca towar. Prze­ciwne zastrze­że­nia zawarte w regu­la­mi­nie są uzna­wane za klau­zule abuzywne.

     

    3.    Czy to koniec przy­ci­sku „kupuję”?

     

    W tym miej­scu muszę zacy­to­wać odpo­wiedni frag­ment arty­kułu:

     

    „Ustawa wymusi rów­nież zmiany w wyglą­dzie witryn skle­pów, sprze­dawca będzie musiał bowiem zagwa­ran­to­wać, by klient w momen­cie skła­da­nia zamó­wie­nia wyraź­nie potwier­dził, że wie, że zamó­wie­nie pociąga za sobą obo­wią­zek zapłaty. Ozna­cza to, że będzie musiał znik­nąć wszech­obecny przy­cisk link “Kup” lub “Kupuję”, pojawi się nato­miast przy­cisk (link) o tre­ści “zamó­wie­nie z obo­wiąz­kiem zapłaty”, lub inne rów­no­ważne sformułowanie.„

     

    Powy­żej mowa o ust. 2 i 3 art. 17 nowej ustawy, które brzmią następująco:

    2. Przed­się­biorca zapew­nia, aby kon­su­ment w momen­cie skła­da­nia zamó­wie­nia wyraź­nie potwier­dził, że wie, że zamó­wie­nie pociąga za sobą obo­wią­zek zapłaty.

    3. Jeżeli do zło­że­nia zamó­wie­nia używa się przy­ci­sku lub podob­nej funk­cji, muszą być one ozna­czone w łatwo czy­telny spo­sób sło­wami “zamó­wie­nie z obo­wiąz­kiem zapłaty” lub innego rów­no­waż­nego jed­no­znacz­nego sformułowania.

     

    Przy­czyną wpro­wa­dze­nia takich posta­no­wień do ustawy była walka z nie­uczci­wymi przed­się­bior­cami, któ­rzy wpro­wa­dzali w błąd użyt­kow­ni­ków suge­ru­jąc, że dana usługa jest dar­mowa, pomimo że gene­ro­wała obo­wią­zek zapłaty w dłuż­szym okre­sie, czę­sto nie wyra­żony wprost. Czy jed­nak powyż­sze prze­pisy powo­dują, że przed­się­biorcy muszą zre­zy­gno­wać z przy­ci­sku „Kupuję” i zastą­pić go przy­ci­skiem „zamó­wie­nie z obo­wiąz­kiem zapłaty”? Zde­cy­do­wa­nie nie. Prze­cież wyraz „kupuję” jest wła­śnie jed­no­znacz­nym sfor­mu­ło­wa­niem rów­no­waż­nym doko­na­nia zamó­wie­nia z obo­wiąz­kiem zapłaty. Jeżeli jed­nak, przed­się­biorca w swoim skle­pie inter­ne­to­wym użyłby przy­ci­sku „wybie­ram” do fina­li­zo­wa­nia trans­ak­cji, to można mieć uza­sad­nione wąt­pli­wo­ści, czy usta­wowe warunki zostaną spełnione.

     

    Pod­su­mo­wu­jąc, nie taki dia­beł straszny, jak go malują. Więk­szość zmian wpro­wa­dzo­nych nową ustawą można doda­wać suk­ce­syw­nie do regu­la­minu swo­jego sklepu inter­ne­to­wego. Oprócz korzy­ści pły­ną­cych z dosto­so­wa­nia swo­jej dzia­łal­no­ści do nowego prawa, można rów­nież pochwa­lić się sto­so­wa­niem zasad, które są korzyst­niej­sze dla klien­tów, niż te zagwa­ran­to­wane przez ustawodawcę.

    Zamieszczanie linków w Internecie – nowe orzeczenia.

    Czy zamiesz­cza­nie lin­ków w Inter­ne­cie jest legalne? Powyż­sze pyta­nie, dla dużej czę­ści użyt­kow­ni­ków Inter­netu może wydać się reto­ryczne. Prze­cież Inter­net oparty jest na two­rze­niu i umiesz­cza­niu lin­ków, a jedną z naj­po­pu­lar­niej­szych witryn jest wyszu­ki­warka kata­lo­gu­jąca inter­ne­towe linki. Sprawa nie jest jed­nak taka pro­sta, jak się wydaje na pierw­szy rzut oka. Warto więc zauwa­żyć, że nie­dawno poja­wiły się nowe głosy w tej kwestii.

     

    Po pierw­sze, długo wycze­ki­wany przez nie­któ­rych praw­ni­ków wyrok Try­bu­nału Spra­wie­dli­wo­ści Unii Euro­pej­skiej (wyrok w spra­wie C-466/12, Nils Svens­son i in. / Retrie­ver Sve­rige AB, dostępny po pol­sku). Try­bu­nał stwier­dził w nim, że „właści­ciel strony inter­ne­to­wej może, bez zezwo­le­nia pod­mio­tów prawa autor­skiego, ode­słać za pośred­nic­twem hiper­lin­ków do wol­no­do­stęp­nych na innej stro­nie inter­ne­to­wej utwo­rów chro­nio­nych”. Co naj­cie­kaw­sze doty­czy to rów­nież tzw. embe­do­wa­nia, czyli osa­dza­nia na swo­ich stro­nach tre­ści pocho­dzą­cych z innych stron. Wię­cej na ten temat można prze­czy­tać tutaj.

     

    Należy jed­nak pamię­tać, że powyż­sze orze­cze­nie zostało wydane na tle zwią­za­nym z ochroną praw autor­skich. Otwarte pozo­staje pyta­nie, czy dzia­ła­nie pole­ga­jące na embe­do­wa­niu lin­ków z innych stron na innej stro­nie (szcze­gól­nie masowe) nie mogłoby zostać uznane za naru­sza­jące zasady kon­ku­ren­cji. Ponadto, Try­bu­nał roz­pa­try­wał przy­pa­dek, w któ­rym mate­riały, do któ­rych pro­wa­dziły linki, nie naru­szały praw autor­skich. Nato­miast w pol­skim orzecz­nic­twie poja­wił się wyrok (Sądu Okrę­go­wego Warszawa-Praga z dnia 12 lipca 2013 roku, sygn. akt IC 504/12), w któ­rym sąd stwier­dził, że zamiesz­cze­nie w Inter­ne­cie linku do utworu naru­sza­ją­cego prawa autor­skie rów­nież naru­sza te prawa. Podob­nie umiesz­cze­nie linku może pro­wa­dzić do naru­sze­nia dóbr oso­bi­stych, o czym poniżej.

     

    Po dru­gie, prze­cho­dząc na pol­ski grunt, dostępne jest już pisemne uza­sad­nie­nie wyroku Sądu Ape­la­cyj­nego w Kato­wi­cach z dnia 18 grud­nia 2013 roku. Sąd ten uznał, że zamiesz­cze­nie odno­śnika do mate­riału audio­wi­zu­al­nego wyemi­to­wa­nego przez Tele­wi­zję (ser­wis pra­sowy) może naru­szać dobra oso­bi­ste. Zamiesz­cze­nie takiego odno­śnika zostało porów­nane przez sąd do sytu­acji, w któ­rej mate­riał pra­sowy powo­łuje się na inny mate­riał w dro­dze cytatu, bez zmiany inge­ren­cji w treść tego innego mate­riału. Sąd przy­jął więc, że pozwany w swoim mate­riale pra­so­wym powo­łał cudze wypo­wie­dzi wska­zu­jąc ich źró­dło. Należy jed­nak pod­kre­ślić, że w niniej­szej spra­wie odpo­wie­dzial­ność pozwa­nego była roz­pa­try­wana na pod­sta­wie prze­pi­sów ustawy Prawo pra­sowe i zacho­wa­nia przez niego sta­ran­no­ści, o któ­rej mowa w art. 12 ust. 1 tej ustawy. Oko­licz­ność ta została pomi­nięta lub zmar­gi­na­li­zo­wana przez ser­wisy infor­ma­cyjne, które jak np. Gazeta Prawna obwie­ściły „Wystar­czy link inter­ne­towy, aby naru­szyć czy­jeś dobra oso­bi­ste”. Mam nadzieję, że dobra oso­bi­ste wydawcy Gazety Praw­nej pozo­staną nie­na­ru­szone przez to, że zamie­ści­łem link do ich arty­kułu. Moim zda­niem, nie jest to jed­nak wyrok, który znaj­dzie zasto­so­wa­nie do zwy­kłych użyt­kow­ni­ków Inter­netu, np. blo­ge­rów. W szcze­gól­no­ści trudno sobie wyobra­zić naru­sze­nie dóbr oso­bi­stych osoby trze­ciej przez zamiesz­cze­nie linku do mate­riału pra­so­wego znaj­du­ją­cego się na stro­nie por­talu infor­ma­cyj­nego. Choć można nie zga­dzać się z tym roz­strzy­gnię­ciem, dzien­ni­ka­rze powinni je mieć na uwa­dze przy two­rze­niu mate­ria­łów z wyko­rzy­sta­niem odnie­sień do innych tre­ści prasowych.

    Ustawa o prawach konsumenta — rewolucja w sieci?

    Coraz czę­ściej sły­chać już o zmia­nach w pra­wie doty­czą­cym kon­su­men­tów, co powinno szcze­gól­nie zain­te­re­so­wać przed­się­bior­ców pro­wa­dzą­cych dzia­łal­ność w Inter­ne­cie. Pro­jekt ustawy noszą­cej robo­czą nazwę „ustawa o pra­wach kon­su­menta” został przy­jęty w dniu 20 wrze­śnia 2013 roku i jest dostępny w Inter­ne­cie na stro­nie Rzą­do­wego Cen­trum Legi­sla­cyj­nego. Obo­wią­zek przy­ję­cia zmian w prze­pi­sach nakła­dają na Pol­skę posta­no­wie­nia dyrek­tywy Par­la­mentu Euro­pej­skiego i Rady nr 2011/83/UE z dnia 25 paź­dzier­nika 2011 roku.

    Nowe prze­pisy powinny być, zgod­nie z dyrek­tywą, przy­jęte do 13 grud­nia 2013 roku i wejść w życie naj­póź­niej do 13 czerwca 2014 roku. Uchy­lona ma zostać ustawa o ochro­nie nie­któ­rych praw kon­su­men­tów oraz o odpo­wie­dzial­no­ści za szkodę wyrzą­dzoną przez pro­dukt nie­bez­pieczny oraz ustawa o szcze­gól­nych warun­kach sprze­daży kon­su­menc­kiej, a dodat­kowo zmiany mają zostać wpro­wa­dzone do Kodeksu cywil­nego i kilku innych ustaw. Skoro wszystko wska­zuje na to, że zmiany w tym zakre­sie są nie­uchronne, warto tym bar­dziej przyj­rzeć się pro­po­zy­cjom rzą­do­wym. Oto naj­cie­kaw­sze, moim zda­niem, pro­po­zy­cje nowej ustawy.

    1. Posze­rzony został obo­wią­zek infor­ma­cyjny przed­się­biorcy wobec kon­su­menta. Na szcze­gólną uwagę zasłu­guje wymóg poda­wa­nia łącz­nej ceny lub wyna­gro­dze­nia za usługę, a w przy­padku umów na czas nie­ozna­czony lub umowy obej­mu­ją­cej pre­nu­me­ratę, wymóg poda­nia ceny lub wyna­gro­dze­nia obej­mu­ją­cego wszyst­kie płat­no­ści za dany okres roz­li­cze­niowy, w tym wszyst­kich kosz­tów, które kon­su­ment jest zobo­wią­zany zapła­cić. Na pierw­szy rzut oka widać więc chęć walki z ser­wi­sami takimi jak słynny pobie­ra­czek, które ofe­ro­wały dar­mową, na pierw­szy rzut oka reje­stra­cję, która osta­tecz­nie oka­zy­wała się odpłatną roczną umową na świad­cze­nie usług. Ponadto, przed­się­biorca będzie musiał infor­mo­wać kon­su­menta m.in. o prze­wi­dzia­nej przez prawo odpo­wie­dzial­no­ści przed­się­biorcy za jakość świad­cze­nia i tre­ści usług posprze­daż­nych i gwa­ran­cji, o ile takie są oferowane.

    2. Jesz­cze szer­szy jest kata­log infor­ma­cji, jakie przed­się­biorca będzie musiał prze­ka­zać kon­su­men­towi przy zawie­ra­niu umowy na odle­głość lub poza loka­lem przed­się­bior­stwa. Wystar­czy nad­mie­nić, że pro­jekt ustawy prze­wi­duje 21 punk­tów zawie­ra­ją­cych tre­ści, które muszą być prze­ka­zane kon­su­men­towi. Wśród nich znaj­dziemy m.in. infor­ma­cję o kosz­tach zwrotu rze­czy, a także obo­wiązku poin­for­mo­wa­nia kon­su­menta o kodek­sie dobrych prak­tyk w rozu­mie­niu ustawy z dnia 23 sierp­nia 2007 roku o prze­ciw­dzia­ła­niu nie­uczci­wym prak­ty­kom ryn­ko­wym oraz o spo­so­bie zapo­zna­nia się z nim. Oczy­wi­ście, aby uła­twić przed­się­bior­com pro­wa­dze­nie dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej, pla­nuje się nało­żyć na nich także obo­wią­zek poin­for­mo­wa­nia kon­su­menta w spo­sób jasny i zro­zu­miały o „funk­cjo­nal­no­ści tre­ści cyfro­wych oraz tech­nicz­nych środ­kach ich ochrony, a także o mają­cych zna­cze­nie inte­ro­pe­ra­cyj­no­ściach tre­ści cyfro­wych ze sprzę­tem kom­pu­te­ro­wym i opro­gra­mo­wa­niem, o któ­rych przed­się­biorca wie lub powi­nien wie­dzieć”. Wszystko jasne?

    3. Istotne zmiany doty­czą rów­nież prawa do odstą­pie­nia od umowy zawie­ra­nej na odle­głość lub poza loka­lem przedsiębiorstwa.

    Do 14 dni wydłu­żono ter­min, w któ­rym kon­su­ment będzie mógł od umowy odstą­pić, spre­cy­zo­wano także począ­tek biegu tego ter­minu. Przy­kła­dowy for­mu­larz odstą­pie­nia od umowy sta­nowi załącz­nik do pro­jektu ustawy. Warto zauwa­żyć, że oświad­cze­nie o odstą­pie­niu nie będzie musiało być zło­żone jedy­nie na piśmie. Jak czy­tamy w pro­jek­cie „jeżeli przed­się­biorca zapew­nia moż­li­wość zło­że­nia oświad­cze­nia o odstą­pie­niu od umowy drogą elek­tro­niczną” to kon­su­ment może odstą­pić od umowy uży­wa­jąc elek­tro­nicz­nego wzoru for­mu­la­rza lub przez zło­że­nie oświad­cze­nia na stro­nie inter­ne­to­wej przed­się­biorcy. Roz­wią­za­nie nie­wąt­pli­wie korzystne dla kon­su­men­tów, poja­wia się jed­nak pyta­nie: czy przed­się­biorcy będą chcieli uła­twić w ten spo­sób kon­su­men­tom moż­li­wość odstą­pie­nia od umowy?

    Ponadto, wprost stwier­dzono, że po odstą­pie­niu od umowy przez kon­su­menta, przed­się­biorca ma obo­wią­zek zwró­cić kon­su­men­towi wszyst­kie doko­nane płat­no­ści, w tym koszty dostar­cze­nia towaru. Obo­wią­zek zwrotu kosz­tów będzie miał jed­nak ogra­ni­cze­nie korzystne dla przed­się­biorcy – „naj­tań­szy zwy­kły spo­sób dostar­cze­nia ofe­ro­wany przez przed­się­biorcę”. Do tej pory posta­no­wie­nia odma­wia­jące prawa do zwrotu kosz­tów prze­syłki były jed­nymi z czę­ściej wyko­rzy­sty­wa­nych klau­zul nie­do­zwo­lo­nych w inter­ne­to­wym han­dlu. Tym bar­dziej pozy­tyw­nie nale­ża­łoby więc oce­nić ini­cja­tywę ure­gu­lo­wa­nia tej kwestii.

    4. Jak wspo­mnia­łem już na początku, ustawa o pra­wach kon­su­menta prze­wi­duje też zmiany w Kodek­sie cywil­nym. Pla­nuje się m.in. roz­sze­rze­nie defi­ni­cji kon­su­menta. Będzie to więc rów­nież osoba fizyczna, która doko­nuje czyn­no­ści zwią­za­nych z dzia­łal­no­ścią gospo­dar­czą (zawo­dową), ale działa także w celu nie­zwią­za­nym z tą dzia­łal­no­ścią i cel ten prze­waża. Tak jasno i pre­cy­zyj­nie sfor­mu­ło­wane okre­śle­nie kon­su­menta (o ile sta­nie się obo­wią­zu­ją­cym pra­wem) z pew­no­ścią przy­nie­sie wiele cie­ka­wych prze­my­śleń, tak w orzecz­nic­twie jak i dok­try­nie J.

    Zmiany obejmą także prze­pisy o rękojmi i gwa­ran­cji, lecz ich omó­wie­nie prze­kra­cza ramy niniej­szego wpisu. Pro­jekt aktu ustawa o pra­wach kon­su­menta prze­wi­duje też wpro­wa­dze­nie do Kodeksu wykro­czeń czynu pole­ga­ją­cego na braku wypeł­nie­nia obo­wiąz­ków infor­ma­cyj­nych przy zawie­ra­niu umowy z konsumentem.

    Szy­kuje się więc praw­dziwa rewo­lu­cja dla ogrom­nej rze­szy przed­się­bior­ców dzia­ła­ją­cych w Inter­ne­cie. Nie­zbędna będzie zmiana regu­la­mi­nów świad­cze­nia usług, ale rów­nież utar­tych sche­ma­tów działania.

    Przechowywanie i udostępnianie danych w Internecie a Chomikuj.pl

    Nie pierw­szy raz nie­stety oka­zuje się, że pol­skie sądy mają pro­blemy z zasto­so­wa­niem prze­pi­sów ustawy o świad­cze­niu usług drogą elek­tro­niczną w zakre­sie doty­czą­cym wyłą­czeń odpo­wie­dzial­no­ści usłu­go­daw­ców. Pisa­łem o tym m.in. na przy­kła­dzie nie­daw­nego orze­cze­nia Sądu Naj­wyż­szego w spra­wie, w któ­rej usłu­go­dawcą była jedna z gmin.

    W czwar­tek nato­miast, jak czy­tamy w Rzecz­po­spo­li­tej, Sąd Ape­la­cyjny w War­sza­wie „naka­zał od początku zba­dać pozew wła­ści­ciela por­talu Chomikuj.pl, który domaga się od Pol­skiej Izby Książki (PIK) prze­pro­sin za umiesz­cze­nie na jego stro­nie inter­ne­to­wej infor­ma­cji, że por­tal sto­suje prak­tyki pirac­kie (sygn. akt I ACa 689/13)”.

    Jak czy­tamy dalej, Sąd Okrę­gowy uznał też, że Chomikuj.pl nie może korzy­stać z wyłą­cze­nia odpo­wie­dzial­no­ści hostin­go­dawcy na pod­sta­wie art. 14 ustawy o świad­cze­niu usług drogą elek­tro­niczną. Zgod­nie z przy­wo­ła­nym prze­pi­sem, nie ponosi odpo­wie­dzial­no­ści za prze­cho­wy­wane dane, kto udo­stęp­nia­jąc zasoby sys­temu tele­in­for­ma­tycz­nego do ich prze­cho­wy­wa­nia nie wie o ich bez­praw­nym cha­rak­te­rze, a w razie otrzy­ma­nia urzę­do­wego zawia­do­mie­nia lub wia­ry­god­nej wia­do­mo­ści o tym, nie­zwłocz­nie unie­moż­liwi dostęp do danych. Dla­czego Sąd Ape­la­cyjny uchy­lił wyrok Sądu Okrę­go­wego? Otóż ina­czej niż Sąd Okrę­gowy rozu­mie on dzia­łal­ność hostin­gową, o któ­rej mowa w usta­wie. Jest to więc nie tylko prze­cho­wy­wa­nie danych, ale także ich roz­po­wszech­nia­nie. Takie uję­cie, zapre­zen­to­wane przez Sąd Ape­la­cyjny, rów­nież w mojej oce­nie, jest poprawne.

    Warto przy­po­mnieć, czego doty­czy wyłą­cze­nie odpo­wie­dzial­no­ści zawarte w art. 14 ustawy o świad­cze­niu usług drogą elek­tro­niczną. W prze­pi­sie tym użyto wyra­że­nia „prze­cho­wy­wa­nie danych”. Pew­nie z tego powodu poja­wił się, moim zda­niem błędny, pogląd, według któ­rego to sfor­mu­ło­wa­nie nale­żało inter­pre­to­wać wąsko i samo wyłą­cze­nie odpo­wie­dzial­no­ści wobec tego miało odno­sić się jedy­nie do „prze­cho­wy­wa­nia danych” przez usłu­go­dawcę, a nie do udo­stęp­nia­nia tych „prze­cho­wy­wa­nych danych”. Takie odczy­ty­wa­nie zna­cze­nia tego prze­pisu nie znaj­duje jed­nak żad­nego opar­cia w prze­pi­sach tej ustawy i jest sprzeczne z celem, dla któ­rego usta­no­wiono wyłą­cze­nia odpo­wie­dzial­no­ści usłu­go­daw­ców. Można sobie jedy­nie wyobra­zić jak bar­dzo, dosłowne rozu­mie­nie tego prze­pisu, mogłoby zaszko­dzić dzia­łal­no­ści wszel­kich ser­wi­sów inter­ne­to­wych, które zarówno prze­cho­wują, jak i udo­stęp­niają dane osób trze­cich, a byłyby pozba­wione ochrony, którą daje im art. 14 ww. ustawy. Gdyby tak było, jedy­nie ser­wisy ofe­ru­jące wir­tu­alne dyski bez dostępu osób trze­cich (ewen­tu­al­nie ser­wisy pocz­towe) mogłyby nie odpo­wia­dać za tre­ści, które prze­cho­wują ich użyt­kow­nicy. Tym samym np. Onet, Wir­tu­alna Pol­ska i każdy podobny pod­miot odpo­wia­dałby za komen­ta­rze swo­jego użyt­kow­nika i za każdy plik, jaki ten użyt­kow­nik mógłby umie­ścić w ser­wi­sie. Brak prze­pi­sów wyłą­cza­ją­cych (pod pew­nymi warun­kami) odpo­wie­dzial­ność takich usłu­go­daw­ców pro­wa­dziłby w naj­lep­szym razie do ści­słej cen­zury tych pod­mio­tów lub nawet wyłą­cze­nia moż­li­wo­ści udziału osób trze­cich w two­rze­niu inter­ne­to­wych tre­ści. Warto jesz­cze dodać, że temat, choć świeży, był już poru­szany w orzecz­nic­twie pol­skich sądów, m.in. w wyroku Sądu Naj­wyż­szego z dnia 8 lipca 2011 roku (sygn. akt IV CSK 665/10).

    Cała sprawa doty­cząca Chomikuj.pl wraca teraz znowu do Sądu Okrę­go­wego. Mam nadzieję, że wyrok wraz z uza­sad­nie­niem będzie nie­długo dostępny w nowo­cze­snym i boga­tym w wyroki por­talu orze­czeń sądów powszechnych.

    W uprosz­cze­niu więc, jeżeli admi­ni­stru­jesz ser­wi­sem inter­ne­to­wym, czy jest to face­book, insta­gram, czy małe forum dys­ku­syjne, dzięki art. 14 ww. ustawy, nie pono­sisz odpo­wie­dzial­no­ści za to co Twoi użyt­kow­nicy prze­sy­łają i udo­stęp­niają na Twoim ser­wi­sie. Jest jed­nak waru­nek — nie możesz posia­dać wie­dzy o bez­praw­nym cha­rak­te­rze danych. Nie masz jed­nak obo­wiązku moni­to­ro­wa­nia tych tre­ści. Dopiero w momen­cie, gdy dosta­niesz wia­ry­godną wia­do­mość o bez­praw­nym cha­rak­te­rze tych danych, powi­nie­neś unie­moż­li­wić do nich dostęp — w prze­ciw­nym razie pono­sisz odpo­wie­dzial­ność za te dane. A co to jest wia­ry­godna wia­do­mość? To już mate­ria na kolejny wpis…

     

    Klauzule niedozwolone – subiektywny ranking najczęściej spotykanych klauzul w regulaminach serwisów internetowych

    Pomysł na ten wpis poja­wił się, kiedy odwie­dzi­łem kan­ce­la­rię mojego kolegi. Gdy roz­mowa zeszła w oczy­wi­sty spo­sób na tematy bran­żowe poka­zał mi segre­ga­tor, a w nim na oko licząc około pięć­dzie­się­ciu jed­no­stro­ni­co­wych pozwów. Oka­zało się, że wszyst­kie doty­czą tzw. klau­zul abu­zyw­nych wyko­rzy­sta­nych w regu­la­mi­nie sklepu inter­ne­to­wego jego klienta. Co cie­kawe, każdy pozew zło­żony był przez inną osobę fizyczną, repre­zen­to­waną przez jed­nego radcę praw­nego. Otóż oka­zuje się, że są ludzie (sto­wa­rzy­sze­nia), któ­rzy uczy­nili sobie z tego pro­ce­deru biz­nes: prze­szu­kują Inter­net w celu zna­le­zie­nia regu­la­mi­nów zawie­ra­ją­cych klau­zule nie­do­zwo­lone, a następ­nie pozy­wają wła­ści­cieli ser­wi­sów i zara­biają na kosz­tach postę­po­wa­nia. Krąg pod­mio­tów, które mogą zło­żyć taki pozew jest nato­miast bar­dzo sze­roki (np. każdy, kto poten­cjal­nie mógłby zawrzeć umowę z przedsiębiorcą).

     

    Klau­zule nie­do­zwo­lone – o co chodzi?

    Za klau­zule nie­do­zwo­lone w regu­la­mi­nach ser­wi­sów inter­ne­to­wych uznaje się takie posta­no­wie­nia, które kształ­tują prawa i obo­wiązki kon­su­menta w spo­sób sprzeczny z dobrymi oby­cza­jami, rażąco naru­sza­jąc jego inte­resy (art. 3851 k.c.). Jeżeli dane posta­no­wie­nie zosta­nie uznane za nie­do­zwo­lone, nie jest wią­żące dla kon­su­menta. Skąd można wie­dzieć, które posta­no­wie­nie może być poten­cjal­nie nie­bez­pieczne? Po pierw­sze, sze­roki, ale nadal ogólny kata­log daje art. 3853 k.c. Poni­żej wybór naj­waż­niej­szych posta­no­wień z tego katalogu:

    W razie wąt­pli­wo­ści uważa się, że nie­do­zwo­lo­nymi posta­no­wie­niami umow­nymi są te, które w szczególności:

    1) wyłą­czają lub ogra­ni­czają odpo­wie­dzial­ność wzglę­dem kon­su­menta za szkody na osobie,

    2) wyłą­czają lub istot­nie ogra­ni­czają odpo­wie­dzial­ność wzglę­dem kon­su­menta za nie­wy­ko­na­nie lub nie­na­le­żyte wyko­na­nie zobowiązania,

    4) prze­wi­dują posta­no­wie­nia, z któ­rymi kon­su­ment nie miał moż­li­wo­ści zapo­znać się przed zawar­ciem umowy,

    (…)

    6) uza­leż­niają zawar­cie umowy od przy­rze­cze­nia przez kon­su­menta zawie­ra­nia w przy­szło­ści dal­szych umów podob­nego rodzaju,

    (…)

    9) przy­znają kon­tra­hen­towi kon­su­menta upraw­nie­nia do doko­ny­wa­nia wią­żą­cej inter­pre­ta­cji umowy,

    (…)

    12) wyłą­czają obo­wią­zek zwrotu kon­su­men­towi uisz­czo­nej zapłaty za świad­cze­nie nie speł­nione w cało­ści lub czę­ści, jeżeli kon­su­ment zre­zy­gnuje z zawar­cia umowy lub jej wykonania,

    (…)

    16) nakła­dają wyłącz­nie na kon­su­menta obo­wią­zek zapłaty usta­lo­nej sumy na wypa­dek rezy­gna­cji z zawar­cia lub wyko­na­nia umowy,

    17) nakła­dają na kon­su­menta, który nie wyko­nał zobo­wią­za­nia lub odstą­pił od umowy, obo­wią­zek zapłaty rażąco wygó­ro­wa­nej kary umow­nej lub odstępnego,

    18) sta­no­wią, że umowa zawarta na czas ozna­czony ulega prze­dłu­że­niu, o ile kon­su­ment, dla któ­rego zastrze­żono rażąco krótki ter­min, nie złoży prze­ciw­nego oświadczenia,

    (…)

    23) wyłą­czają jurys­dyk­cję sądów pol­skich lub pod­dają sprawę pod roz­strzy­gnię­cie sądu polu­bow­nego pol­skiego lub zagra­nicz­nego albo innego organu, a także narzu­cają roz­po­zna­nie sprawy przez sąd, który wedle ustawy nie jest miej­scowo właściwy.

     

    Kolej­nym źró­dłem wie­dzy o przed­mio­to­wych klau­zu­lach jest rejestr klau­zul nie­do­zwo­lo­nych pro­wa­dzony przez Urząd Ochrony Kon­ku­ren­cji i Kon­su­menta, a zawie­ra­jący posta­no­wie­nia umowne uznane za nie­do­zwo­lone pra­wo­moc­nym wyro­kiem Sądu Ochrony Kon­ku­ren­cji i Kon­su­men­tów. Obec­nie liczy sobie ponad 5 tysięcy wpi­sów, co samo w sobie może rodzić pyta­nie o sens jego ist­nie­nia. Ogromna ilość wpi­sów bowiem, to te same lub nie­zwy­kle zbli­żone klauzule.

     

    Naj­czę­ściej spo­ty­kane klau­zule nie­do­zwo­lone – ucz się na błę­dach innych!

    Poni­żej zamiesz­czam subiek­tywny ran­king naj­czę­ściej spo­ty­ka­nych klau­zul nie­do­zwo­lo­nych w regu­la­mi­nach ser­wi­sów inter­ne­to­wych. Na moje oko to wła­śnie te posta­no­wie­nia wypeł­niają wię­cej niż połowę reje­stru klau­zul niedozwolonych.

    1. Koszty wysyłki pokrywa klient

    Przy­kład:

    “W przy­padku zwrotu lub wymiany towaru nie zwra­camy kosz­tów prze­syłki (nie doty­czy reklamacji).”

    Komen­tarz:

    Choć nie wynika to bez­po­śred­nio z prze­pi­sów pol­skiego prawa, powyż­sze klau­zule są uzna­wane powszech­nie za nie­do­zwo­lone. Zain­te­re­so­wa­nych odsy­łam cho­ciażby do omó­wie­nia wyroku Try­bu­nału Spra­wie­dli­wo­ści UE w tej spra­wie.

    2. Wła­ści­wość sądu

    Przy­kład:

    “Sądem wła­ści­wym dla roz­po­zna­wa­nia spo­rów wyni­kłych z umowy sprze­daży jest Sąd wła­ściwy dla sie­dziby Sklepu Internetowego.”

    Komen­tarz:

    Grupa posta­no­wień z tej serii jest dość liczna, cho­ciaż ich nie­do­pusz­czal­ność wydaje się oczy­wi­sta. Są bowiem wprost sprzeczne z przy­kła­dem poda­nym w art. 3853 k.c., a więc narzu­cają roz­po­zna­nie sprawy przez sąd, który wedle ustawy nie jest miej­scowo właściwy.

    3. Za opóź­nie­nia kuriera nie odpowiadamy

    Przy­kład:

    Sklep nie ponosi odpo­wie­dzial­no­ści za opóź­nie­nia wyni­kłe z nie­do­trzy­ma­nia ter­mi­nów przez firmę reali­zu­jącą dostawę.

    Komen­tarz:

    Posta­no­wie­nia, które wyłą­czają lub istot­nie ogra­ni­czają odpo­wie­dzial­ność wzglę­dem kon­su­menta za nie­wy­ko­na­nie lub nie­na­le­żyte wyko­na­nie zobo­wią­za­nia zawsze będą uznane za klau­zule niedozwolone.

    4. Za błędy też nie odpowiadamy

    Przy­kład:

    “Spółka nie ponosi odpo­wie­dzial­no­ści za zdję­cia i opisy umiesz­czone przy poszcze­gól­nych produktach.”

    Komen­tarz:

    Podob­nie jak wyżej, przed­się­biorca nie może wyłą­czać swo­jej odpo­wie­dzial­no­ści wzglę­dem kon­su­menta za nie­wy­ko­na­nie lub nie­na­le­żyte wyko­na­nie zobo­wią­za­nia, a takie posta­no­wie­nia zawsze będą uznane za klau­zule niedozwolone.

    5. Możemy zmie­nić regu­la­min w każ­dej chwili

    Przy­kład:

    Wydawca zastrzega sobie prawo zmiany niniej­szego Regu­la­minu bez poda­nia przy­czyn.

    Komen­tarz:

    Ten rodzaj posta­no­wień może budzić pewne wąt­pli­wo­ści. No bo jak wobec tego zmie­niać regu­la­min, i czy w ogóle można go zmie­niać? Dobrą ana­lizę tego zagad­nie­nia można zna­leźć na stro­nach por­talu ipwsieci.pl. Ten przy­kład poka­zuje, że należy ostroż­nie pod­cho­dzić do for­mu­ło­wa­nia posta­no­wień, które nawet na pierw­szy rzut oka nie spra­wiają wra­że­nia nie­do­zwo­lo­nych (np. moż­li­wość zmiany regu­la­minu w sytu­acji zmiany prze­pi­sów prawa).

    6. Zwrot towaru pod warunkiem

    Przy­kład:

    “Zwra­cany towar musi być kom­pletny, nie może nosić śla­dów użyt­ko­wa­nia oraz musi posia­dać ory­gi­nalne, nie­znisz­czone opa­ko­wa­nie producenta.”

    Komen­tarz:

    Nie można wyma­gać od kon­su­menta, aby zwra­cany towar był kom­pletny i posia­dał ory­gi­nalne, nie­znisz­czone opa­ko­wa­nie, jak rów­nież, aby dołą­czono ory­gi­nalny para­gon, czy spe­cjalny numer. Arty­kuł 7 ustawy z dnia 2 marca 2000 r. o ochro­nie nie­któ­rych praw kon­su­men­tów oraz o odpo­wie­dzial­no­ści za szkodę wyrzą­dzoną przez pro­dukt nie­bez­pieczny prze­wi­duje moż­li­wość odstą­pie­nia przez kon­su­menta od umowy zawar­tej na odle­głość bez wska­za­nia żad­nych innych warun­ków poza 10-dniowym ter­mi­nem i pisemną formą oświad­cze­nia. Co może zatem zro­bić przed­się­biorca? Zgod­nie z ww. ustawą, to, co strony świad­czyły, ulega zwro­towi w sta­nie nie­zmie­nio­nym, chyba że zmiana była konieczna w gra­ni­cach zwy­kłego zarządu. Tak sfor­mu­ło­wane posta­no­wie­nie można więc umie­ścić w regulaminie.

     

    Nagroda spe­cjalna (a wła­ści­wie trzy)

    Część z klau­zul nie­do­zwo­lo­nych znaj­du­ją­cych się w reje­strze to typowe posta­no­wie­nia, które nie powinny być sto­so­wane w umo­wach z kon­su­men­tami. Jest rów­nież grupa klau­zul, które mogą budzić wąt­pli­wo­ści i cza­sem trudno zro­zu­mieć, dla­czego zna­la­zły się w reje­strze. Są jed­nak i praw­dziwe perełki, w któ­rych twórcy sta­rają się z roz­ma­chem prze­bu­do­wać sys­tem ochrony kon­su­menta i wyłą­czyć moż­li­wość nie tylko zwrotu towaru w ciągu 10 dni od jego otrzy­ma­nia (przy sprze­daży na odle­głość), ale nawet wyłą­czyć moż­li­wość rekla­ma­cji towaru. Przy­kłady poniżej:

    Numer wpisu: 4570
    “Na czę­ści elek­tro­niczne nie ma rekla­ma­cji i zwrotów”

    Numer wpisu: 4568
    “Zwro­towi nie pod­le­gają czę­ści źle zamó­wione przez klienta”

    Numer wpisu: 3349
    “W przy­padku towa­rów wadli­wych, uszko­dzo­nych fabrycz­nie, nie­kom­plet­nych gwa­ran­tu­jemy ich wymianę na towar wolny od wad, pod warun­kiem zgło­sze­nia uszko­dze­nia w ter­mi­nie 10 dni od daty otrzy­ma­nia przesyłki”

    Udostępnianie plików w Internecie (z serii “you’re doing it wrong”)

    Kilka dni temu Sąd Ochrony Kon­ku­ren­cji i Kon­su­men­tów uznał za nie­do­zwo­lone posta­no­wie­nie, które czę­sto można było prze­czy­tać w szat­niach, a mia­no­wi­cie: „Nie pono­simy odpo­wie­dzial­no­ści za rze­czy pozo­sta­wione w szat­niach i szaf­kach”. Pre­zes UOKIK bar­dzo słusz­nie uznał, że wywie­sze­nie ogło­sze­nia o takiej tre­ści jest nie­zgodne z pra­wem, a ponadto nie zwal­nia przed­się­biorcy z odpo­wie­dzial­no­ści za pozo­sta­wione przed­mioty. Zgod­nie z pra­wem, z chwilą odda­nia do szatni rze­czy docho­dzi do zawar­cia umowy prze­cho­wa­nia i pod­miot pro­wa­dzący szat­nie zobo­wią­zuje się do zacho­wa­nia w sta­nie nie­na­ru­szo­nym przed­mio­tów odda­nych na przechowanie.

    Pierw­sze moje sko­ja­rze­nie z powyż­szą sprawą to słynny dia­log z filmu „Miś”, w któ­rym uprzejmy szat­niarz oznajmia:

    - „Nie mamy pań­skiego płasz­cza i co nam pan zrobi?” „Cham się uprze i mu daj. A skąd wezmę, jak nie mam?” „Tu pisze, niech pan se prze­czyta: „Za gar­de­robę i rze­czy zosta­wione w szatni szat­niarz nie odpowiada”.

    Dru­gim popu­lar­nym hasłem, uży­wa­nym naj­czę­ściej w pie­kar­niach było: „towar dotknięty uważa się za kupiony”, choć widzia­łem w jed­nym z kie­lec­kich skle­pów odzie­żo­wych jego waria­cję: „towar ubru­dzony uważa się za kupiony”.

    Czy ma to jed­nak jakiś zwią­zek z pra­wem nowych tech­no­lo­gii? Wbrew pozo­rom może mieć – tu rów­nież ludzie wymy­ślają magiczne hasła, które w ich zamy­śle mają uchro­nić ich od odpo­wie­dzial­no­ści za udo­stęp­nia­nie pli­ków w Inter­ne­cie. Przy­kład? Naj­bar­dziej popu­larny tekst w pol­skim Inter­ne­cie (w wer­sji dla chomikuj.pl):

    Hejter w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego, czyli udostępnianie danych osobowych.

    Jeden z naj­now­szych wyro­ków Naczel­nego Sądu Admi­ni­stra­cyj­nego (sygna­tura akt: I OSK 1666/12) z dnia 21 sierp­nia 2013 roku nie ma jesz­cze uza­sad­nie­nia, a już wywo­łał lawinę komen­ta­rzy w Inter­ne­cie. Jak donosi prasa, NSA wyja­śnił w nim rela­cje prze­pi­sów ustawy o świad­cze­niu usług drogą elek­tro­niczną i ustawy o ochro­nie danych oso­bo­wych. Zda­niem NSA, ustawa o świad­cze­niu usług drogą elek­tro­niczną nie wyłą­cza sto­so­wa­nia ustawy o ochro­nie danych oso­bo­wych, a jej art. 16 wręcz to nakazuje.

    Czy rze­czy­wi­ście jest to wyrok tak prze­ło­mowy jak chce tego prasa? Z jed­nej strony tak, bo jak widać po orze­cze­niu Woje­wódz­kiego Sądu Admi­ni­stra­cyj­nego w tej spra­wie, poglądy na moż­li­wość udo­stęp­nie­nia danych pod­mio­tom innym niż organy pań­stwa były dość różne. Nie można jed­nak zapo­mi­nać, że GIODO od dawna stał na sta­no­wi­sku, że w takich przy­pad­kach dane powinny zostać udo­stęp­nione, jeżeli wyka­zane zostało, że są one nie­zbędne np. do wsz­czę­cia postę­po­wa­nia sądo­wego (i nie są chro­nione tajem­nicą tele­ko­mu­ni­ka­cyjną). Wyrok ten umac­nia więc pozy­cję osób, któ­rych prawa zostały naru­szone w Inter­ne­cie, przez dzia­ła­nie osoby, którą potocz­nie okre­śla się jako “hejter”.

    Czy orze­cze­nie to nie­sie ze sobą wiele zagro­żeń, jak twier­dzi mec. Jacek Kędzier­ski na łamach Rzecz­po­spo­li­tej? Jego zda­niem “roz­wią­za­niem jest usta­le­nie zasady, że za treść wpi­sów na por­talu inter­ne­to­wym ponosi jego wła­ści­ciel. Na nim powi­nien spo­czy­wać obo­wią­zek dba­nia, by poja­wia­jące się na nim tre­ści pozba­wione były zanie­czysz­czeń. Na pra­wi­dłowo pro­wa­dzo­nym por­talu obraź­liwe wpisy nie mają prawa się poja­wiać”.

    Zgoda osoby jako przesłanka przetwarzania danych osobowych

    Zgoda osoby, któ­rej dane będą prze­twa­rzane, jest jedną z prze­sła­nek dopusz­czal­no­ści prze­twa­rza­nia danych oso­bo­wych. Co prawda, zgoda nie musi być pisemna (poza tzw. danymi wraż­li­wymi (patrz art. 27 ust. 1 ustawy), nie może być jed­nak domnie­mana lub doro­zu­miana z oświad­cze­nia woli o innej tre­ści, ani tym bar­dziej wymuszona.

    Co to ozna­cza w prak­tyce? Wyra­że­nia zgody na prze­twa­rza­nie danych oso­bo­wych w celach mar­ke­tin­go­wych nie można łączyć z innymi oświad­cze­niami takiej osoby, m.in. zgoda na prze­twa­rza­nie danych oso­bo­wych w celach mar­ke­tin­go­wych oraz na odbie­ra­nie infor­ma­cji han­dlo­wych drogą elek­tro­niczną muszą być wyra­żone oddziel­nie (wyrok NSA z 31.01.2012 r., sygn. I OSK 1317/11). Nie można uznać za wyra­że­nie zgody, np. samo ode­sła­nie przez klienta zamó­wie­nia. Zgoda może być udzie­lona w jaki­kol­wiek spo­sób umoż­li­wia­jący swo­bodne i świa­dome wyra­że­nie woli użyt­kow­nika, włą­cza­jąc zazna­cze­nie okna wyboru pod­czas prze­glą­da­nia witryny inter­ne­to­wej. Błę­dem jest czę­ste auto­ma­tyczne (domyślne) zazna­cza­nie odpo­wied­nich okien wyboru – nie można wów­czas uznać, że zgoda była wyra­żona swo­bod­nie i świa­do­mie. Trzeba rów­nież pamię­tać, że osoba, któ­rej dane są prze­twa­rzane ma nie tylko prawo ich popra­wia­nia, ale rów­nież może sku­tecz­nie zażą­dać ich usu­nię­cia. W wielu kra­jach ist­nieje tzw. Lista Robin­sona, czyli wykaz osób, które nie życzą sobie otrzy­my­wa­nia mate­ria­łów rekla­mo­wych (pol­ską listę pro­wa­dzi Sto­wa­rzy­sze­nie Mar­ke­tingu Bez­po­śred­niego), co rów­nież warto mieć na uwadze.

    Początek

    Blog ma być uzu­peł­nie­niem dzia­łal­no­ści Kan­ce­la­rii IP/IT. Na blogu poru­szana będzie nie tylko tema­tyka prawa nowych tech­no­lo­gii i prawa wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej, ale rów­nież wszel­kie inte­re­su­jące zagad­nie­nia zwią­zane z pra­wem. Nie zabrak­nie więc komen­ta­rzy do bie­żą­cych wyda­rzeń, poja­wią się rów­nież opisy star­szych, choć rów­nie cie­ka­wych kwestii.

    Zapra­szam do lektury!

    Andrzej Potasz